Trzeźwe życie dostarcza fajnych rzeczy i przeżyć. No i można trzeźwym okiem spojrzeć na siebie, przeszłość i na to, co dookoła. Czasem to jest komedia, czasem dramat - ważne, żeby wyciągać wnioski i nie popełniać dwa razy tych samych błędów A mi się to cały czas zdarza, choć prcuję nad tym... Znajdziesz tu mój dziennik-nieregularnik, sporo zwierzeń zwierzęcia, garść przemyśleń. Jeśli walczysz tak jak ja, walczyłeś, masz problem lub myślisz, że go nie masz, albo ma go ktoś z Twoich bliskich - czytaj. Może otworzysz oczy. I może odbędzie się to mniej boleśnie, niż w moim przypadku.
Blog > Komentarze do wpisu
Wrażliwość, nadwrażliwość, przewrażliwienie - by Kot.

     No i znów wyszło na to, że jestem niesłowny... No ale jako usprawiedliwienie mogę podać tylko jeden powód - ŻYCIE. Tak, nie ma co stać w miejscu, żyć trzeba:) A życie to nie tylko żarcie, spanie i lenienie się - wręcz przeciwnie - to AKTYWNOŚĆ. A jej w zeszły weekend nie brakowało - zagrać cuś, wyskoczyć z autkiem do warsztatu, pozałatwiać tysiąc innych spraw, zacząć rozglądać się za innym autkiem...
     No ale nie o tym miało być:)

WRAŻLIWOŚĆ

Wrażliwość to takie fajne słowo. Jego opozycją jest "znieczulica". Jako dzieci - uczy nas się być wrazliwymi... Na przyrodę, na piękno, na poezję, prozę, muzykę, sztukę... I niby wszystko jest OK. Wyrastamy na osoby wrażliwe... Tylko nikt nie wziął pod uwagę, że świat nie jest wrażliwy na wrażliwość... No i tu zaczynają sie schody.

NADWRAŻLIWOŚĆ

Najprościej - wrażliwość nadmierna - czasem bolesna... Zdażyło Ci się widzieć małą dziewczynkę płaczącą nad truchełkiem motyla? Albo nastolatkę, która jeden gest, jedno spojrzenie traktuje jako wyznanie miłości... Albo chłopcaq, potrafiącego obrazić się lub popłakać i chodzić cały dzień nadąsanym przez jedno, na pozór nic nie znaczące słowo, które do niego powiesz? Ale nadwrażliwość - emocjonalna i fizyczna to nie tylko domena dzieci...

PRZEWRAŻLIWIENIE

Tłaaa.... Tym razem o "dorosłych". Kumpela obraża się za jej zdaniem złe słowa, nadinterpretowuje, przesadza z reakcjami na bodźce zewnętrzne... Przewrażliwienie przeradza się też w agresję, gdy np. ktoś Twoim zachowaniem poczuje się zagrożony... Ale wtedy - zamiast napastliwości może pojawić się inny odruch obronny - ucieczka... w łzy, w swój świat... Czasem, gdy już ciężko poradzić sobie z emocjami i uczuciami - tą ucieczką mogą być używki, lub wyjścoe ostateczne...

      Tak - jestem wrażliwy, nadwrażliwy, czasem przewrażliwiony. Jako dziecko płakałem, nie rozumiałem, że byłem nierozumiany przez rówieśników, odpychany przez nich poza grupę, że spotykałem się z wrogością... Szukałem zapomnienia w swoim własnym światku... Książki, komiksy, świat dźwięków, świat obrazów...  Marzenia... i tylko brakowało czarodziejskiego pierścienia, który - grdy wypowiedzieć życzenie i przekręcić go na palcu - zmieniłby wszystko.
     Dlaczego tak było? Nie wiem, mogę co najwyżej przypuszczać. Na ile to kwestia genów,na ile to wynik "posiadania" w domu tatusia-alkoholika... Ciężko stwierdzić. Fakt pozostaje faktem.

     Wrażliwość, nadwrażliwość i przewrażliwienie towarzyszyły mi co dnia. Świadomie lub nieświadomie, eliminowałem ze swego życia dwie pierwsze. Przestałem płakać, przestałem zwracać uwagę na wiele rzeczy... Taka obrona przed tym, co się działo dookoła. Ale nie zabiłem ich do końca: ryzowałem, malowałem, dużo czytałem, zacząłem pisać... nauczyłem się grać na paru instrumentach mimo, iż nigdy nie chodziłem na żadne lekcje czy do szkoły muzycznej, bo nie było jak...
     Jednak pozostało przewrażliwienie. Przewrażliwienie spotęgowane podświadomością, strachem przed byciem skrzywdzonym, przed odrzuceniem, spowodowane przykrymi - acz interesującymi i ciekawymi - doświadczeniami...
     Zmniejszyła mi się tolerancja na określone zachowania wobec mnie, dlatego - staram się wyjaśnić, że to mi się kompletnie nie podoba. Ale, jeśli znów takie zachowanie się powtarza - reaguję zbyt mocno. Dodaj do tego (najprawdopodobniej - poznaję po objawach psychosomatycznych) nerwicę, nadwrażliwość na niektóre bodźce fizyczne... Normalnie obraz nędzy i rozpaczy :):):)

    Ta nadwrażliwość spowodowana takim a nie innym dzieciństwem miała tez inne skutki - trudności w radzeniu sobie z emocjami, które i tak - przez zwykłą wrażliwość - były zbyt duże... Ten ładunek emocji trzeba było w jakiś sposób rozładowywać, bo inaczej wybuchało - ale zdałem sobie z tego sprawę późno... No i dozło do paru podbramkowych sytuacji , które skończyłyby się dość nieprzyjemnie...
    Potem znalazłem sposób na zycie w stresie, na emocje... Tak - to był alkohol. Sposób mocno taki sobie, ale łatwo dostępny i szybko działający... No i sru. Zresztą alk działał na mnie dość dziwnie - oczywiście - odprężenie, ośmielenie, ale niedługo potem - trach, i po zawodniku. Całe szczęście nie łobuzowałem:)

     TERAZ... teraz nie piję - nie dlatego, ż nie ma po co, że nie ma nic, co by wzmagało we mnie emocje - najzwyczajniej w świecie nie miało to sensu - ale musiałem to dostrzec. A poza tym są o wiele lepsze sposoby na emocje - np. salsa, na którą ciągną mnie znajomi:)

Jednak to przewrażliwienie ciągle istnieje, ten bagaż doświadczeń ciągle się za mną ciągnie i nie wiem, kiedy uda mi się go pozbyć. Widzę to co dnia - w kontaktach z innymi, w tej zmniejszonej tolerancji spowodowanej przeszłością, w tym, czego pragnąłbym, by otrzymać...

     Potrzebuję czułości, zrozumienia, ciepła - może bardziej niż ktokolwiek inny. To dlatego kocham za mocno, To dlatego tak łatwo mnie zranić mimo, iż mogłoby wydawać się inaczej. To dlatego chcę być z kimś, czuć więź psychiczną, fizyczną, duchową... I to dlatego emocje rozną nieswpółmiernie do "wydarzeń" z drugą osobą. Ale - ja już to wiem. Jestem tego świadomy, co się dzieje, dlaczego się to dzieje...

    Tak, moja M., tak, Ekko - DDA co się zowie... Mamy przewalone, co? Tak bardzo chcemy być silni, tak bardzo chcemy kochać, tak bardzo chcemy być kochanymi.... Tak łatwo zapominamy się w drugiej osobie i... tak łatwo nas zranić... A potem - tak trudno się podnieść... to dlatego świadomie lub podświadomie eliminujemy emocje i uczucia, chowamy je w sobie głęboko... Ale one tam są, i kiedyś mogą pierdyknąć...

Wiem, o czym piszę...

Kot

**********************************

Zachęcam Cię do podzielenia się swoimi odczuciami - ten blog to nie tylko monolog - może w ten sposób wyrzucimy coś z siebie, może ktoś przeczyta, zrozumie... Zachęcam do komentarzy KAŻDEGO, kto będzie chciał coś powiedzieć, czymś się podzielić - DDA, AA, AN, "normalsa"... Każda wypowiedź, każda myśl jest cenna....

wtorek, 12 czerwca 2007, kociesprawy
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: monia, aeh85.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/01 23:25:50
jak ja to rozumiem:/ żyje z tym i walczę i ciągle myślę że przegrywam:/ chwilami myślę że to jakieś chore błędne koło... i raz w życiu przez tę swoją nadwrażliwość się poddałam... a teraz moje życie to ciągła walka ze słabościami, myślami uczenie się bycia normalnym ale w środku drzemie we mnie ta prawdziwa krucha lękliwa ja....pozdrawiam
-
Gość: przypadkiem, host-n2-74-166.telpol.net.pl
2008/08/22 18:19:35
W zasadzie można powiedzieć, że masz szczęście, że nie jesteś nadwrażliwy na sygnały tak elementarne jak dźwięk, zapach itp, od których w dzisiejszych czasach nieprawdopodobnie trudno jest uciec. Chyba o takiej nadwrażliwości (chociaż o Twoich pewnie też jest) niedawno przeglądałem poradnik w Empiku. Trudno mi uwierzyć w proponowane tam rozwiązania, względnie: są skrojone na warunki amerykańskie, ale opisuje zjawisko nadwrażliwości, co może pomóc spojrzeć na swoje cierpienia z innej perspektywy.
Co do faktu, że ludzie nadinterpretują Twoje wypowiedzi czy zachowania, i dają Ci szansę prostowania ich pomyłek, to według mnie układ jest zdrowy; jeśli nie dają - pozostaje Ci szukać ludzi bardziej komunikatywnych i myślących albo pogodzić się z faktem, że we współczesnej kulturze ignoracji nawet refleksja nad własnym zdaniem przestaje być łatwa.
-
2008/10/02 11:59:32
tak, czasami bywa naprawdę ciężko:/ nadwrażliwość może być, jak śpiewa Leszek Żukowski "jak bilet w jedną stronę stąd", niestety najczęściej w dół. Osoby z nadwrażliwością są podatni na wszelkiego rodzaju nerwice, depresje, fobię...i niestety wiem to z doświadczenia. Nerwica nie przychodzi z dnia na dzień, rodzi się z czasem, powoli zaciska swe ohydne łapska na twoim życiu, a gdy zdasz sobie z tego sprawę jest już trochę późno, ale chyba nigdy za późno:) Trzeba ciągle uczyć się samokontroli i dążyć do samopoznania. Codziennie staram się zbudować chociaż taki cienki, subtelny pancerz, za którym mógłbym się skryć, za którym byłbym bezpieczny. Codziennie toczę walkę o swoją pewność siebie, zdecydowanie i poczucie wartości. Raz gorzej, a raz lepiej... Na szczęście jest jeszcze sztuka, pasja i garstka ludzi, z którymi można się naprawdę porozumieć, chociaż jest ich tak mało...ale są. Czasem brakuje tylko tej jednej...to jest najsmutniejsze. Najważniejsze, to nie poddawać się:) pozdrawiam
-
Gość: kosmitka, evdo-78-30-88-72.subscribers.sferia.net
2008/11/21 12:58:18
chciałabym się podzielić swoimi doświadczeniami na temat nadwrażliwości. Nie jestem DDA ani nie pochodzę z patologicznej rodziny nic w tym rodzju., a mimo to jestem nieszczęśliwa z powodu nadwrażliwości. Obiawia sie to u mnie tym, że niemogę patrzeć na krzywdy i cierpienia innych , a sama doznając jakiegoś przykrego przeżycia popadam w stany chorobowe typu zburzenia hormonalne. Mdleję przy kazdym pobraniu krwi lub zastrzyku próbuję to opanować ale nie potrafię. Jestem oderwana od rzeczywistości ciągle myślami błądze rozmyślam o krzywdach, które spotkały mnie w przeszłości. Probuję pracować nad swoim charakterem, ale z marnym skutkiem.
-
2009/01/18 20:51:48
Jakbym o sobie czytała...Nie miałam ojca alkoholika,a mimo moja nadwrażliwość nie daje żyć...Chodzę w tej chwili na terapię i tylko w tym upatruję ratunek....
-
Gość: m, aaul100.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/05 21:58:04
trzeba próbować nad sobą pracować w kółko i w kółko, i w kółko..nie jest łatwo,nadinterpretacja wszystkiego dookoła..a pewnie wiele osób zdziwiło by się,gdyby się o tym dowiedziało, tzw "przybieranie pancerza". damy radę:)
-
Gość: caro20, egn167.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/17 12:23:05
Czytając ten tekst, czułam się trochę jakbym czytała siebie. Ja też jestem nadwrażliwa, czy może raczej przewrażliwiona. Niektóre słowa działają na mnei jak płachta na byka. Ale od początku. Zawsze bałam się innych ludzi, przywiązywałam się do jednego, oddając mu wszystko, w zamian dostając jak zawsze rozczarowanie. Dla innych bzdura, dla mnei cios w samo, głęboko kochające, serce. Miłość do szaleństwa spowodowana małym gestem, uraza chowana przez lata spowodowana bezmyślnością i brakiem przebaczenia. Nauczyłam się otwierać na ludzi. Było ich więcej i mniej ich kochałam, niż gdy była jedna jedyna. Ranili, starałam się przezwycieżać ból. Zwalczyłam tę nieśmiałość, pozostała zatwardziałość i stanowczość, która przy byle problemie pozwala na kompletną ignorancję ludzi, na których czasem nadal zależy.
Jednak spełniam się jak tylko mogę. Od najmłodszych lat rozwijając swoje zdolności artystyczne, uszczęśliwiając jedynego mężczyznę w moim życiu, który pokochał mnie taką jaka jestem, choć ludzie tacy jak my nei są łatwi w związkach. Staram się żyć pomimo bólu jakie zadaje nieraz jedno słowo.
I tak jak dla Ciebie, alkohol dla mnei jest znacznym problemem. Obawiam się że to sprawa genów, mój dziadek którego nawet nie znałam również był alkoholikiem. Dlatego i ja nie mogę wypić za wiele, bo mimo że nie czynię nic godnego pogardy, moja nadwrażliwość rośnie w siłę, a ja staję się bezradna.
Może niepoukładana wypowiedź, ale chciałam tylko po krótce pokazać Ci że ja też jestem, też się męczę czasem na tym świecie. Piszę chcąc się odwdzięczyć za to, co Ty możliwe nie dokońca świadomie uczyniłeś mi. Może moje słowa nie zadziałają tak samo jak Twoje. Napisane w sposób chaotyczny.
Chcę podziękować Ci z całego serca, choć może banalnie to brzmi, za to co napisałeś. Otwierając siebie, otworzyłeś i mnie. Choć znam swój problem, ciężko czasem go zrozumieć i przemyśleć.
Dziękuję Ci raz jeszcze, i życzę powodzenia.
Pamiętaj, że każdy człowiek jest wyjątkowy, nawet ta nasza nadwrażliwość i przewrażliwienie czynią nas innymi od reszty...
Pozdrawiam gorąco
-
Gość: aniulka97, aaxh6.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/02 08:04:49
Nie wolno mówić że jest się nadwrażliwym innym ludziom z reala.Oni mogą to wykorzystać.Tylko dobrym przyjaciołom :)
A gdy się ich ma jest ci lepiej bo nie jesteś tak do końca sam , bo wiesz kto cię wspiera , a kto nie.W dzieciństwie moi rodzice pili ale się opamiętali.Ale ja i tak pamiętam...
Jak prosiłam aby dzień już się skończył i było normalnie.Mam to tagże
po mamie.Nie mogę oglądać horrorów bo mogę pamiętać przez lata i bać się cały czas.Gdy pobierają mi krew tagże mdleję.Nie mogęznieść widoku operacji , strzykawki albo co gorsza filmu z dużą ilością krwi.Ale ma to też zalety.Mam talent do malowania , rysowania i gdy jest mi źle mogę nawet w nocy gdy sę obudzę i mam koszmar rysować i to mnie uspokaja.Ale nadwrażliwość jest silniejsza.Widzę żenie jestem sama i mogę porozmawiać z ludźmi któży mnie rozumieją :) Jestem dość młodsza i nie potrafię czasem cieszyć się z życia.To przytłaczające...
-
Gość: ab, ely105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/07 02:36:17
dokładnie was rozumiem... i dlatego pytam czy ktos wie jak mozna przezwycięzyc taka nadwrazliwosc emocjonalna, ktora tak utrudnia relacje z innymi, moze jakas terapia?
-
Gość: Kasienka, 195.2.222.25*
2009/07/11 23:02:55
czesc, probuje poznac swiat nadwrazliwosci bo osoba z ktora zyje i chce zyc popada wlasnie w takie stany... Ona wie co sie z nia dzieje ja zas dostajac mnostwo sprzecznych sygnalow nie wiem co robic kiedy dopada Go ,,ten" stres... chcialabym pomoc ale nie wiem jak...
-
Gość: m, 189.70.95.20*
2009/07/13 19:09:55
Ja tez jestem w tej sytuacji juz od lat. Czesto moja reakcja na swoja badz czyjas krzywde jest niewspolmierna, jakby przesadzona. Widze, ze inni to widza i czesto czuje sie przez to skompromitowana. Wydaje mi sie ze zeby jakos sobie z tym poradzic nalezy popracowac nad poczuciem wlanej wartosci, zeby najzwyczajniej poczuc sie silnym i miec swiadomosc tego ze ma sie wplyw na rzeczywistosc. Dobrze jest zaczac robic cos tylko dla siebie np. tak jak ktos wczesniej radzi pojsc na salse, popracowac nad kondycja fizyczna, pocwiczyc joge, wspinaczke gorska, poswiecic czas na swoje hobby, w takich miejscach tez mozna spotkac kogos wyjatkowego kto ma podobne zainteresowania... Jednak najwazniejsza jst swiadomosc tego ze to MY sami ksztaltujemy swoje zycie. Sobie i wszystkim z podobnymi problemami zycze rowniez jak najwiecej powodow do radosci. Pozdrawiam wszystkie pokrewne dusze*****
-
Gość: shelf, eci201.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/14 17:05:24
Rozumiem, doskonale.
Pozdrawiam
-
Gość: ja?, atd178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/22 20:32:21
Mam 16 lat, mniej niż wy, ale problem nadwrażliwości wydał mi się bliski. Do dziś nie zdawałam sobię sprawy że przewrażliwienie jest tak poważnym problemem. Ja w dzieciństwie byłam płaczliwa, bardzo wrażliwa na czyiś płacz, bardzo kochałam zwierzęta. Cicha, nieśmiała, małomówna, naiwna, ufna. Mam 16 lat i staram się na siłe zmienić tak, aby było mi łatwiej żyć lub umrzeć. Pamiętam jak nieraz myslałam żeby zasnąć i się nie obudzić. Czemu nigdy się nie odważyłam? Może się jednak boję, ale nie wiem czego bo nie śmierci. Jej się nigdy nie bałam. Czuję jak zero i staram się uciec od siebie. Wypieram się własnych uczuć. Wmawiam sobie że moje emocje nie mają żadnego znaczenia. Wypieram się ich, a raczej staram się. Tak jest łatwiej. Uciekałam w marzenia, naukę, książki, muzykę, filmy. Byle nie myslec o tym swiecie, o sobie... Chciałabym uciekac w alk ale mnie nie stać. Mam wrażenie że to mnie w pewiem sposób ratuję. Chciałabym byc inna. Moi rodzice nie są alkocholikami, choć zdarza im się wypić. Więc czemu jestem jaka jestem? Niewiem. Na pewno znaczenie ma wychowanie. I awantury z rodzicami, między nimi. W sumie od niedawna przestałam się obwiniać za wszystko, albo sobię wmawiam że się nie przejmuję. Moi rodzice nie potrafia wychowawywać dzieci. Ja sobie za późno zdałam sprawę z tego aby jakos wychowac rodzeństwo. Teraz mam tragicznie. Nic mi się w zyciu nie udało i nic nie mam. Nawet charakteru. Mam nadzieje cały czas że takie myslenie mi przejdzię że to kwestia wieku, chce tak mysleć, bo nie wyobrażam sobię takiego życia. Jak się nie uda to nie będę się męczyła.
-
Gość: blanka, 85.222.87.4*
2009/11/11 13:28:47
Rozumiem co piszesz, ja przez moją wrażliwość szybko się przekonałam, że jestem odosobniona, dla innych moje odczuwanie było przewrażliwieniem, przesadą, zbędnym zastanawianiem sie nad szczegółami. Dlatego by pasować do nich schowałam emocje gdzieś głęboko, i na codzień miałam skorupkę, przez którą nikt nie widział płaczącej, smutnej, pełnej watpliwości mnie. Zostało mi tak niestety do dziś, mimo że od dłuższego czasu próbuje nie grać, trudno pozbyć się etykietki, która sama sobie przypisałaś. Chowanie uczuć, wielkie marzenia i nieograniczona wyobraźnia - zawsze. Nigdy nie czułam się swobodnie w jakiejś większej grupie, moze dlatego, że z góry chowałam się za maską, nie pokazując prawdziwych emocji...Rodzina nieco w rozpadzie, bo mieszkałam bez taty, z którym własciwie od niedawna mam dobre kontakty(tyle ze nie umiem nawet przed nim sie otworzyc) a mama byla cudowna, tyle ze w pewnym momencie kiedy miala problem z alkoholem wzbudzilla we mnie strach, do dzis jestem chora na jej jedno wypicie piwa. Wiem jedno - chowanie w sobie uczuc nie jest zadna droga zwłaszcza przy nadwrażliwości, chyba ze chce sie wyhodowac w sobie stany depresyjne. Potem trzeba walczyc nie tylko z problemem, ale i z depresja. Wez sie w garsc - mowi tata. Wezme tylko zmien moja wrazliwośc - mysle nie mowiac mu o tym.
-
2009/12/15 01:22:01
ja też jestem osobą wrażliwą a teraz to juz chyba przewrażkiwioną...zawsze sie przejmowałem wszystkim co ktoś powie,żeby kogoś nie urazić..nie miałem swojego zdania..dawałem sie robic w konia.. jako nastolatek spróbowałem alkoholu fajek czasem jakiś joint a i zdarzyło sie wciągnąc kreske ale to nie wazne bo po tym nowe znajomości stałem sie bardziej rozmowny i pewny siebie hamski i wulgarny...przez to sporo stracilem. od jakiegos czasu staram sie zmienic swoje zycie nie zadaje sie juz z tamtymi ludzmi... -ale to nie koniec:
małżenstwo siostry i szwagra widze ze sie psuje a sa dopiero 5 lat po slubie w dodatku ten byl moim swiadkiem od bierzmowania..pomagalem budowac dom dla nich oprócz tych majstrów..ale jego brat,ojciec i ja i mój ojciec wspólnie pracowalismy i tak sie jakos przyzwyczaiłem do nich ze mnie coś bierze. w dodatku ten dom stoi nie daleko mojego..a chyba chodzi o dziecko bo są jakies problemy..on zaczol popijac a siostra sie wk....a na niego i kłótnia.. u mnie wszyscy sie znaja a tu takie coś...
tekst nie trzyma sie kupy ale napiszcie cos
-
Gość: tommyfil., abyr48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/05 19:56:32
Witam. Mam dokładnie taki sam problem. Chyba większość DDA go ma. Dokładnie większość. Kurwa mać, niby życie się toczy, a ja od kilku lat tkwię na przemian w dużej albo mniejszej depresji, a kontakty towarzyskie nadal sporadyczne. Nie umiem nawiązać bliższej, satysfakcjonującej znajomości. Nie mam kobiety, chociaż mój wiek i mój wygląd wskazują, że to najwyższa pora na coś. Obawiam się, że depresyjne stany i podatność na stres zdominują moje życie. Napiszę tyle - żaden człowiek nie zasługuje na stany permanenentej niemocy. Nikomu tego nie życzę, ale ci, co nie są chorzy, nie skumają tego, tak jak nikt nie wie, jak to jest być pijanym czy naćpanym, jak nie napije się czy nie weźmie. Nasze życie to ciągla walka, moje to słabości, własnie rzucam palenie fajek i ciężko w zasadzie zrobić coś sensownego. Koncentracja siadła, kontakty są jeszcze mniejsze, mieszkam na przemian z ojcem albo z matką. Jeśli Bóg istnieje, to niech da mi znać, że czuwa a nie olewa ludzi i ich problemy. A jednak, nadzieja na zdrową przyszłość jakaś się tli i tym optymistycznym akcentem zakończę swe żale.
Pozdrawiam wszystkich DDA i siebie też.
-
Gość: stokrotka, 178-36-60-166.adsl.inetia.pl
2010/04/27 22:41:17
Moim zdaniem nadwrażliwość może być zaletą jeśli umie się wykorzystać możliwości, jakie daje. Nadwrażliwość to życie pełne emocji, to ciekawość świata, to wieczne nienasycenie, zachwyt drobiazgami, często to również np. wyczucie artystyczne, namiętność, pasja, kreatywność. Staram się głównie w taki sposób podchodzić do swojej nadwrażliwości. Rysuję, maluję, projektuję (jestem architektem), piszę, czytam, zachwycam się muzyką.
Oczywiście jest też ciemna strona. Za dużo czuję, za dużo myślę, za bardzo przywiązuję się do ludzi i czasem zbyt ważni dla mnie są. Ostatnio próbuję wyjść na prostą po rozstaniu, zakochałam się chyba właśnie w jego wrażliwości i od ponad pół roku reszta świata nie istnieje... Dla mnie nadwrażliwość to oczywiście również samotność... mam dwie przyjaciółki, z resztą znajomych jakoś nie mogę złapać bliskiego kontaktu, choć uchodzę za osobę bardzo towarzyską. Smutne jest to, że czasem ma się wrażenie, że jest się wbrew całemu światu, że tu zupełnie o co innego chodzi i moje wartości są całkiem nieistotne a wręcz dla wielu śmieszne...
-
Gość: , public13352.xdsl.centertel.pl
2010/06/10 21:05:19
Ja jestem nadwrażliwa na wszelkiego rodzaju krzywdy zwierząt albo ludzi.Nie moge patrzeć na zwierzęta które cierpią,z żalu mam ochote popełnić samobójstwo.Codziennie rano czułam ból w klatce piersiowej na samą myśl o przeżywaniu jeszcze jednego,cholernego dnia spędzonego na tym i tak pełnym zła świecie.Na złe słowa na mnie już się przyzwyczaiłam,tak często byłam wyśmiewana i dręczona przez podłych ludzi,że już się przyzwyczaiłam i życie sprawiło że się uodporniłam.Nie płacze,postanowiłam że będe silna.